Śladami Lenina (Finlandia, Łotwa,
Rosja) czyli Raport szwajcarski
numer 29 Kraków, 08.12.2008
Niniejszym
wracam do czegoś, do czego bezskutecznie zabierałem się od
dawna, czyli do nadrobienia zaległości w relacjach z licznych
wycieczek po Europie, które odbyłem w latach 2006-07. Zacznę
od wschodu.
Gdzie? Finlandia (Helsinki,
Tampere), Łotwa (Ryga, Jurmala), Rosja (Moskwa) Kiedy? 9 dni na
przełomie maja i czerwca 2007 Jak? Trzy przeloty tam i z
powrotem (FinnAir, airBaltic) na trasie: Zurych -
Helsinki (1 doba pobytu) - Ryga (1) - Moskwa (4) - Ryga (1) - Helsinki (1) -
Zurych. Lokalnie koleją w Finlandii i na Łotwie. Nocleg w
hostelach.
Lenin, a właściwie Władimir
Iljicz Uljanow, na początku XX wieku wiódł życie emigracyjne
m.in. przez kilka lat w Szwajcarii (gdzie zajmował się
wydawaniem marksistowskiej gazety i pracami nad programem
partii komunistycznej). W 1917 roku w zaplombowanym
wagonie pod specjalnym nadzorem został przewieziony przez
wywiad niemiecki do Rosji. Przez kilka miesięcy ukrywał się w
Finlandii (gdzie bywał też wcześniej). Wrócił po zwycięstwie
bolszewików w rewolucji
październikowej, by zostać przywódcą pierwszego na świecie
państwa, które miało w praktyce realizować stworzone pół wieku
wcześniej komunistyczne teorie Marksa i Engelsa. W
swoich rządach nie stronił od terroru.
Mimo, że ten chyba największy w dziejach ludzkości
eksperyment budowy państwa nowego typu zakończył się
obiektywną porażką, próby jego realizacji były i są
podejmowane w wielu innych miejscach na świecie...
Finlandia
Młody Władimir Ilicz i jego świadectwo
szkolne (tylko z jednego przedmiotu
czwórka, reszta same piątki) - Muzeum
Lenina, Tampere, Finlandia
Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych na
Placu Czerwonym w Moskwie - Muzeum
Lenina, Tampere, Finlandia
Muzeum w Tampere, z
powodu którego odwiedziłem to miasto, utrzymuje, że jest jedynym
na świecie muzeum w całości poświęconym tylko osobie Lenina
i otwartym przez okrągły rok. Muzeum zbudowane jest w
miejscu, w którym Lenin po raz pierwszy spotkał się ze Stalinem. Jest
niewielkie, ale ma tłumaczenia opisów ekspozycji także
m.in. po polsku (na marginesie: w czasie etapu emigracyjnego
swojego życia Lenin dwukrotnie mieszkał w
Polsce, w Białym Dunajcu; często bywał w karczmie w Poroninie,
gdzie do niedawna jeszcze mieściło się jego polskie
muzeum).
A w Tampere mieści się także "jedyne na świecie"...
Muzeum Szpiegów. Temat interesujący, ale wykonanie bardzo
kiepskie. W zasadzie jest to bardziej miejsce zabawy dla
dzieci. Samo miasto ma charakter przemysłowy, z nieciekawą
architekturą (kojarzącą mi się z nowoczesnymi, bryłowatymi,
prostymi bez wyrazu budynkami miast holenderskich).
Front dworca kolejowego
i Katedra św. Marka, Helsinki, Finlandia
Helsinki, jak reszta
skandynawskich stolic, jest miastem portowym; i jak to na
północy: mało słońca, za to dużo wiatru i deszczu...
Dużo też pomników
wysztywnionych gości odlanych z żelaza (czy innego
żelastwa) i posępnych budowli (na
zdjęciu biblioteka). Ogólnie wrażenia dosyć ponure...
Jak nie stalowi goście, to zimne
kobiety.  Co krok potykamy
się o jakiś głaz polodowcowy, czy inną morenę. Kwiatki
najczęściej są tylko białe lub w odcieniach fioletowego.
Na produkcję
innych kolorów (np. żółtych) słońca starcza tutaj tylko
malutkim borówkom, które są pyszne i sprzedawane też w
zestawach ze specjalnym białym serem do smażenia. Z
borówek robi się tutaj także bardzo dobre lody. Ogólnie
na tle innych państw skandynawskich jedzenie w Finlandii
bardzo pozytywnie zaskakuje (polecam też np. renifera w
restauracji Zetor w Helsinkach).
Natomiast absolutną rewelacją, jeśli nie rajem dla osób na
diecie bezglutenowej, jest zwyczaj umieszczania w menu
informacji, czy dana potrawa jest bezglutenowa lub czy może
być wykonana na zamówienie w wersji bezglutenowej. Ten zwyczaj
(podejrzewam, że nakazany prawem) obowiązuje we wszystkich
restauracjach, także tych lotniskowych i w menu w
samolotach (linia FinnAir jako jedna z nielicznych serwuje też
prawdziwy chleb bezglutenowy). Nie sprawdzałem tego, ale jak
łatwo się domyśleć na alergię na gluten musi cierpieć spora
część fińskiego społeczeństwa. I to są właśnie rzeczy, których
można się dowiedzieć, podróżując.

Zabytkowy basen w stylu art deco, Helsinki, Finlandia
Inną dobrą
rzeczą, którą wymyślili Finowie jest fińska sauna. Tak
popularna, że praktycznie posiada ją prawie każdy nawet hostel
i korzystanie z niej jest wliczone w cenę noclegu. Niektórzy
Finowie w ogóle zaczynają od niej dzień. Zważywszy na klimat
nienajgorszy pomysł, próbowałem. Inną ciekawostką jest
to, że z publicznych basenów korzysta się tutaj tradycyjnie
bez użycia kąpielówek (są osobne godziny lub
dni wejścia dla pań i panów; oczywiście przy każdym
basenie jest sauna). W Finlandii poznałem też uzasadnienie,
dlaczego z sauny nie można korzystać w stroju kąpielowym. Otóż
w wysokiej temperaturze ze strojów zaczyna się ulatniać
trujący chlor. I to są inne rzeczy, których można się
nauczyć, podróżując.

Logo nad
wejściem na stadion olimpijski, Helsinki, Finlandia
Jeszcze inną rzeczą, której dowiedziałem się
przy okazji wycieczki do Finlandii, było to, że w Helsinkach
urodził się i mieszkał niejaki Linus Torvalds, i tutaj
też stworzył jądro systemu operacyjnego Linux. Torvalds aktualnie mieszka
z rodziną w Kalifornii. W
Helsinkach urodziła się i mieszkała (ściślej na jednej z
wysp Zatoki Fińskiej) także Tove Jansson - nieżyjąca już
autorka "Muminków".
A w
samolotach FinnAir miałem po raz pierwszy możliwość
obserwowania na monitorze tego, co widzi pilot
podczas startu i lądowania. Moją uwagę zwróciło bardzo
mocne zaczernienie pasa lądowego gumą w początkowym
obszarze, gdzie koła samolotów zderzają się z ziemią. Co to ma
wspólnego z informacjami i zdjęciem powyżej, nie wiem.

Pomnik Paavo Nurmi,
wielokrotnego fińskiego mistrza olimpijskiego w biegach, i Cerkiew Prawosławna, Helsinki,
Finlandia
W jednym z hosteli w
Helsinkach spałem w pokoju z młodym Polakiem szukającym tu
pracy (to był taki okres, że niezależnie do jakiego kraju w
Europie by się pojechało, to zawsze natrafiało się na Polaków)
i młodym Hiszpanem na wymianie uniwersyteckiej. Od tego
drugiego się dowiedziałem, że wyróżnia się zasadniczo dwa typy
Finów. Jedni nad wyraz spokojni i życzliwi, drudzy wyjątkowo
aroganccy i nieprzyjemni. Nie wiem tylko, do której grupy
zaliczają się, prawdopodobnie wywodzą się w prostej linii
od Wikingów, liczni fani muzyki metalowej w skórach i
ćwiekach, których jak zwykle na północy Europy jest
sporo.

Podróż promem na jedną z
wielu wysepek na Zatoce Fińskiej, Helsinki, Finlandia
I na koniec fińska rada
praktyczna: porównujmy bardzo dokładnie nazwy ulic z tymi w
przewodniku. Mnóstwo jest podobnych i długich, bardzo łatwo
się pomylić. Przykładowe nazwy ulic w okolicy portu w
Helsinkach: Hanasaarenkatu, Haapaniemenkatu, Hakaniemenranta,
Hakaniemenkatu, Hakaniemenkuja... Hakuna matata
!
Łotwa

Pałac Kultury i Nauki,
dar Stalina dla narodu łotewskiego, i
Pomnik Marynarzy Radzieckich, Ryga, Łotwa
Zdaje się, że
gdzieś po drodze z Finlandii do Łotwy minąłem umowną
granicę między Zachodem i Wschodem Europy: bardzo długa
kolejka do odprawy paszportowej, pani kontrolerka w autobusie
jakaś taka nieuprzejma, w większości miejsc brak klimatyzacji.
Mam wrażenie, że taki pałac to też już gdzieś
widziałem...

Podpisanie Paktu o
Nieagresji pomiędzy III Rzeszą Niemiecką i ZSSR, sierpień 1938
r., Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga,
Łotwa

Tajny protokół dodatkowy
do paktu w języku niemieckim i rosyjskim, sierpień 1939 r., Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga, Łotwa
Na mocy
protokołu Łotwa została przydzielona ZSSR. Do ekspozycji
należy też oryginalna mapka z ręcznie i niedbale
nakreśloną nową granicą między ZSSR i Rzeszą. Dokument
określa (zobacz
tłumaczenie po angielsku), że granica na terytorium Polski
będzie przebiegać wzdłuż rzek Narwi, Wisły i Sanu. Jest też
dopisek, że to, czy istnienie w przyszłości niezależnego
państwa polskiego będzie w interesie
dwóch zainteresowanych stron, zostanie określone w toku
dalszych działań politycznych. W wyniku
porozumienia w skład ZSSR miały wejść także Estonia i
Finlandia, ale tej ostatniej udało się odeprzeć radziecki atak
(w walkach przy temperaturze -40° C brali też udział fińscy
ochotnicy na nartach, ubrani w charakterystyczne, maskujące
białe kombinezony, strzelcy wyborowi, na co dzień myśliwi
i traperzy).

W syberyjskim
łagrze, model w Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga, Łotwa
W II wojnie światowej
Łotwa poddała się ZSSR bez walki. Po wizycie w muzeum
odniosłem wrażenie, że komunistyczne represje i
indoktrynacja z racji bliskości Moskwy były w tym kraju dużo
większe niż w Polsce. A usytuowanie Muzeum Okupacji w
samym centrum stolicy moim zdaniem świadczy o jeszcze wciąż
trwającej traumie, tak jakby Łotysze chcieli pokazać światu:
"Patrzcie, co nam zrobili!". Odczucie dodatkowo potęguje
zachowanie mieszkańców: nieśmiałość, zero uśmiechu czy
rozmowy, strach przed obcymi.

Pomnik Wolności i Zegar
Laima, popularny punkt spotkań w Rydze, Łotwa
Na
szczęście historia przedstawiona w muzeum kończy się dobrze,
odzyskaną przez Łotwę w 1990 roku niepodległością. Poprzedziły ją
masowe wystąpienia i demonstracje, m.in. słynna akcja o nazwie
"Droga Bałtycka", kiedy w jednym łańcuchu rąk od Tallina przez
Rygę do Wilna połączyło się dwa miliony ludzi!
Podobny niepodległościowy charakter miał festiwal
folklorystyczny Baltica'88, gdzie ludzie masowo gromadzili się na
bałtyckich plażach, spoglądając być może przez wodę w
kierunku niezniewolonych państw regionu, Finlandii i Szwecji.
Postać
Kobiety-Wolności na szczycie pomnika, jak i wyprostowane
postaci przy cokole są skierowane na zachód. Postaci z drugiej
strony ze spuszczoną głową i w łańcuchach patrzą na wschód - w
kierunku, w którym ze swojego, zburzonego w 1991
roku pomnika, 100 metrów, dalej
patrzył Lenin...

Dom Gildii
Czarnogłowych, średniowiecznego bractwa bogatych, nieżonatych
kupców, i inna kamienica Starego
Miasta, Ryga, Łotwa

Spacer po
ryskiej starówce to prawdziwa przyjemność estetyczna;
dominuje architektura secesyjna. Po drodze zauważamy,
czym aktualnie żyją Łotysze... Na mieście można
też dobrze zjeść (i relatywnie niedrogo). Polecam placki
ziemniaczane z łososiem i koperkiem w restauracyjce John
Lemon.

Zejście na
plażę, Jurmala, Łotwa
Rdzenni mieszkańcy
Łotwy, Bałtowie, nie należą do grupy Słowian. Wyróżnia ich
specyficzna uroda: kruczoczarne włosy i delikatne,
drobne rysy twarzy. 40% ludności
stanowią przesiedleni w okresie okupacji Rosjanie. Po
odzyskaniu niepodległości zostali oni pozbawieni obywatelstwa.
Warunkiem jego odzyskania jest zdanie egzaminu z trudnego, bo
nie słowiańskiego, języka łotewskiego. W przeładowanej łóżkami
sypialni mojego hostelu w Rydze przebywała (chyba na
wakacjach) grupka młodych Rosjan, która zachowywała się
skandalicznie. Na każdą zwróconą uwagę (po angielsku przez
turystów z Zachodu) odpowiadali bezczelnie: Ja nie
panimaju. Gawarisz pa ruski?.
Miałem wrażenie, że obsługa hostelu też
nie była sobie w stanie z nimi poradzić.

Bałtycka plaża o
długości 32 km i jedyny deszczowy
dzień na trasie wycieczki (grrr...), Jurmala, Łotwa
W Rydze dałem się także skusić na skorzystanie z oferty
płatnej hostelowej sauny... która okazała się malutką, brudną
i śmierdzącą kanciapą za kuchnią, gdzie oprócz wciśniętej
"sauny" o powierzchni metr na metr był też magazyn szczotek,
starych wykładzin, butelek po piwie i innych śmieci, z którego
notabene co jakiś czas musiał korzystać pracownik hostelu.
Natomiast próba skorzystania z prysznica obok skutkowała
totalną powodzią w kuchni, bo akurat padał deszcz
i przelewała się kanalizacja (o czym informowali
dobijając się do drzwi ludzie jedzący w kuchni). Nie
wiem, czy istnieją jakieś europejskie normy w dziedzinie spa,
ale mam dziwne wrażenie, że łotewska sauna nie spełniała
żadnej z nich.

Suszona rybka
przepływająca przez hostelową kuchnię, Ryga, Łotwa
Na Łotwie zabrakło mi
czasu na odwiedzenie słynnych, pachnących borów
świerkowych.
Rosja

Budynek
Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jeden z siedmiu podobnych pałaców w
Moskwie, zwanych także "Siostrami Stalina", i Pomnik Karola Marksa, Moskwa, Rosja
Napis na cokole, "Proletariusze wszystkich krajów,
łączcie się!", jest zdaniem zamykającym "Manifest
komunistyczny" Marksa i Engelsa z 1848 roku. Na osobnym bloku
obok pomnika wyryte są też słowa Lenina: "Nauczanie
Marksa jest wszechmocne, ponieważ jest prawdziwe".

Matrioszki na Arbacie,
ulicy artystów, handlarzy pamiątek i złodziejaszków, Moskwa,
Rosja
Z
lotniska Szeremietiewo wydostałem się prywatnym busem.
Kierowca skojarzył mi się z postacią z radzieckich kreskówek:
mocnej postury, miał prawie w całości wygoloną głowę,
wyjątkiem był tylko zostawiony z przodu lok (poza tym miał na
sobie siatkowy podkoszulek i dziurawe spodnie). Na obrzeżach
miasta przesiadłem się na metro i zacząłem się trochę czuć jak
w Polsce, bo jeśli chodzi o rysy twarzy, to moim zdaniem nie
ma drugiego tak podobnego narodu do Polaków jak Rosjanie.
Jeśli chodzi o budowę ciała, mężczyźni są generalnie trochę
lepiej zbudowani (bardziej takie byczki, czy może raczej
niedźwiedzie). Kobiety, zwłaszcza te młodsze, są
zazwyczaj szczuplejsze. Bardzo dbają o ubiór, uczesanie,
makijaż, malowanie paznokci; królują bardzo długie włosy
(przeważnie blond), spódniczki mini lub zwiewne
sukienki, buty na wysokim obcasie. Współczesne młode Rosjanki
przywodzą na myśli dawne rosyjskie księżniczki.

Cerkiew Wasyla
Błogosławionego i Wieża Spasska Kremla, Plac Czerwony, Moskwa,
Rosja
Mam wrażenie, że
podobieństwa między Rosjanami i Polakami dotyczą także
psychiki. Z jednej strony w codziennych sytuacjach ludzie są
dosyć szorstcy i nieuprzejmi, z drugiej czuje się, że tak
naprawdę są całkiem inni, tylko gdzieś dopiero na gruncie
prywatnym trzeba doskrobać się do tego ich drugiego
ja.

Państwowe Muzeum
Historyczne, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja
Z metra wysiadłem w
samym centrum Moskwy, niedaleko Placu Czerwonego. Kątem oka
zauważyłem żebrzącą babuszkę, w kolorowej chuście na głowie
i z wyciągniętym metalowym kubkiem w ręku, gdzieś w
kierunku cerkwi spieszył pop. Zachłysnąłem się unikalną,
nie do podrobienia, ani pomylenia atmosferą, i zaczęło się. A
raczej zaczął się: czterodobowy maraton zwiedzania,
wycieczek i innych aktywności, kiedy to każdego dnia
wraca się do hostelu jeszcze później i później, po to, by na
jutro nastawić budzik jeszcze wcześniej i
wcześniej...

Brama
Zmartwychwstania i GUM, Główny Dom Towarowy, Plac Czerwony,
Moskwa, Rosja
Zanim jednak
ruszyłem w kierunku ścisłego centrum, musiałem najpierw udać
się do hostelu celem dopełnienia kolejnych formalności
wizowych (i dokonania kolejnych opłat). W Rosji policja ma
prawo aresztować każdego na 48 godzin, w związku z tym w
Moskwie często zdarzają się przypadki wymuszania łapówek od
turystów. Dodawało to mojej wycieczce pewnej dramaturgii: na
mieście starałem się wypatrywać z daleka ewentualne patrole i
odpowiednio zmieniać marszrutę.

Mury Kremla,
grodu warownego o powierzchni 28 hektarów (1 ha = 100x100
m; boisko piłkarskie ma pow. 2/3 ha),
Moskwa, Rosja
Plac
Czerwony robi wrażenie. Zarówno wielkością jak i architekturą
budynków dookoła. W tym samym dniu, w którym dotarłem na
miejsce, ale dokładnie 10 lat wcześniej w 1987 roku,
mieszkańcy Moskwy byli świadkami jednego z najdziwniejszych
zdarzeń w historii ZSSR. Na moście prowadzącym na Plac
Czerwony i Kreml (gdzie mieści się siedziba najwyższych władz)
wylądował nielegalnie 19-letni Niemiec z ówczesnej
RFN Mathias Rust, po czym dojechał na sam
plac.

Car Kołokoł,
największy na świecie dzwon, i Dzwonnica Iwana Wielkiego,
Kreml, Moskwa
Rust odbywał Cesną 172
dodatkowe 150 godzin lotu, brakujące mu do uzyskania licencji
pilota zawodowego. Wystartował z Hamburga, odbył loty przez
Szetlandy, Islandię, Norwegię, po czym wylądował w Helsinkach,
gdzie 28 maja (dzień święta radzieckich wojsk ochrony
pogranicza) zgłosił formalnie odlot do
Sztokholmu. Po starcie zmienił jednak kierunek.

Car Puszka,
druga co do wielkości armata na świecie, Kreml, Moskwa,
Rosja
Młody Mathias interesował się
polityką, śledził rozmowy pokojowe Reagana i Gorbaczowa (np.
rok wcześniej w Reykjawiku) i swój lot traktował jako
symboliczną próbę, gest połączenia krajów rozdzielonych
żelazną kurtyną. Zapewne spodziewał się poniesienia jakiś
konsekwencji swojego czynu, ale jak przyznaje w wywiadzie,
4-letni wyrok w radzieckim obozie pracy, m.in. za nielegalne
przekroczenie granicy, to było jednak coś, czego się nie
spodziewał i na co nie był przygotowany... O jego dalszych
losach można poczytać. Mnie zaciekawiło jeszcze to,
że po powrocie do Niemiec, skarżył się na wrogi stosunek
mediów i ludzi. Czyżby ujawniło się tutaj niemieckie
zamiłowanie do porządku i przestrzegania prawa, i w związku z
tym traktowanie lotu Mathiasa jako wybryku, a nie wyczynu?? A
to przecież dzięki Rustowi, Gorbaczow mógł zdymisjonować za
ewidentne i skandaliczne niedopatrzenie obowiązków ministra
obrony narodowej, dowódcę obrony przeciwlotniczej i dwa
tysiące (!) innych oficerów, którzy, tak się dziwnie
złożyło, byli przy okazji zaciekłymi przeciwnikami
gorbaczowskich reform, pieriestrojki i
glasnosti!...

Sobór Zwiastowania, Kreml, Moskwa,
Rosja

Dach Cerkwi
Złożenia Szat, Kreml, Moskwa, Rosja

Wnętrze Cerkwi Złożenia
Szat (ściany i sufit są w całości pokryte ikonami), Kreml, Moskwa, Rosja

Łubianka,
siedziba Służby Bezpieczeństwa FSB (dawniej NKWD i
KGB), miejsce śmierci wielu więźniów
politycznych (w tym Polaków), Moskwa, Rosja
Podczas
odczytywania referatu O kulcie jednostki i jego
następstwach na XX Zjeździe KPZR jeden z uczestników
zjazdu krzyknął do Chruszczowa: -
Towarzyszu Chruszczow, dlaczego wtedy milczeliście!
Zapytany zerwał się z miejsca i
wrzasnął: - Kto to
powiedział?! Odpowiedziała mu cisza. Chruszczow odczekał
chwilę i już spokojniejszym tonem
powiedział: -
Teraz już wiecie, towarzysze, dlaczego milczałem.

Mogiła poległych w
Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45, jak ZSSR określało swój udział
w II wojnie światowej, Moskwa, Rosja
Mogiła
znajduje się pod murami Kremla, niedaleko Placu Czerwonego.
Zmiana warty jest pokazem rosyjskiego drylu. Nowy żołnierz
zbliża się do posterunku z odległości około 100 metrów znanym
z radzieckich parad, teatralnym krokiem z wyrzucaniem
nogi wysoko do góry. Oczywiście do marsza przygrywa bęben.
Zmiana dokonywana jest w kilku gwałtownych i sztywnych
posunięciach (jak automaty), po czym nowy zastyga w pozycji na
baczność w absolutnym bezruchu. Za chwilę, już zwykłym
krokiem, podejdzie przełożony, by przywołać do porządku
krawat podwładnego, przesuwając go na dole precyzyjnie o 0,1
mm w lewo. Sprawdzi też, czy prawy róg kołnierzyka
nie wykazuje tendencji do antypaństwowej dywersji. A gdy
zajdzie taka potrzeba, zdusi chusteczką na czole
wartownika każdą niesubordynowaną kropelkę potu.

"Robotnik i
kołchoźnica", miniatura słynnej rzeźby Wiery Muchiny,
która wraz z kremlowską Wieżą Spasską weszła w skład
logo Mosfilmu, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja

"Poręczny"
gabinetowy telefon, słuchawka w kształcie młota, widełki -
sierpa, dar górników lub hutników dla
Stalina, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja
Na
moim podróżniczym saunowym szlaku nie mogło oczywiście
zabraknąć doświadczenia rosyjskiej bani. Jak większość
turystów wybrałem najstarsze, zabytkowe moskiewskie
łaźnie Sanduny. Przy wejściu zaoferowano mi zakup pakietu
potrzebnych rzeczy: ręcznik, mydło, czapka, rękawica i
wienik. Skusiłem się tylko na ostatnie, czyli
miotełkę z wysuszonych gałązek z liśćmi (było co najmniej
kilka gatunków drzew do wyboru).

Płaszcz, uszatka
i skórzana teczka, nie pamiętam czyja, może zwykłego homo sovieticusa, Muzeum
Rewolucji, Moskwa, Rosja
Bania
umożliwiła mi wgląd w rosyjską duszę, a przynajmniej w tę jej
część, która jest twarda i uwielbia ekstrema. Najważniejsza
część bani, pariłka,w Sandunach jest dość spora,
dwupoziomowa, może spokojnie pomieścić 80 ludzi. Moim
pierwszym odruchem po wejściu była natychmiastowa chęć wyjścia
- gorąc boleśnie parzył skórę. Prawdopodobnie wynikało to
z wysokiej wilgotności powietrza (w saunie fińskiej z
powietrzem suchym mogłem bez problemu, a wręcz z
przyjemnością, siedzieć w temperaturze 95° C). Postanowiłem
być jednak twardy. Znalazłem wolne miejsce na ławce i powoli
przyzwyczajając się do temperatury, odkryłem sekret
przetrwania: mniej boli, gdy się człowiek w ogóle nie rusza.
Wtedy to siedzący obok Rosjanin zaproponował
mi chłostę wienikiem, który nierozważnie wziąłem
ze sobą. Przy okazji wyszło na jaw, że rękawicę ubiera się
właśnie do biczowania - w przeciwnym razie można sobie
poparzyć dłoń przy robieniu szybkich zamachów. Czapki mają
służyć do ochrony włosów przed wysoką temperaturą (choć, jak
znam Rosjan, mogą też czerpać z tego perwersyjną przyjemność,
że jest w nich, job twoju mać, jeszcze bardziej
gorąco). Co do wienika, powiem tylko tyle, że po
jednej próbie, już nigdy więcej nie użyłem go wewnątrz
pariłki. Tymczasem nas z niej wyproszono, bo ktoś
stwierdził, że jest za zimno i trzeba dać do pieca - takiego
dużego, od podłogi do sufitu, stojącego w kącie. Ktoś inny
otworzył drzwiczki nad paleniskiem, jednym zamachem wlał do
środka wiadro zimnej wody i szybko wycofał się z
pomieszczenia. Po kilku sekundach dziwnych odgłosów
przetwarzania materii piec wykonał operację jebuuuut i
wyrzucił na zewnątrz wściekłą parę. Pierwsi odważni, życząc
sobie liogkowo para (niech nam para lekką będzie!),
zaczęli wchodzić do środka dopiero po kilku minutach,
wywijając ręcznikami, aby gorąc rozłożył się równomiernie w
pomieszczeniu. Korzystając z zamieszania, ukradkiem
podążyłem w kierunku drewnianych balii z lodowatą
wodą.

Kombinezon
kosmonautyczny Łajki, Muzeum Rewolucji, Moskwa,
Rosja
Rosjanie dopiero w 2002 roku przyznali, że z
powodu przegrzania kapsuły pies przeżył zaledwie kilka godzin,
a nie propagandowych kilka dni. Losy Łajki były przesądzone od
początku: zapas tlenu i pożywienia starczał tylko na 10 dni.
Ostatnia porcja jedzenia zawierała truciznę.
(...) więc naprzód pies poczciwy
kundel który nas nigdy nie opuścił latarnie ziemskie
śniąc i kości w swej wirującej budzie uśnie zakipi -
wyschnie ciepła krew
a my za psem za drugim psem
który prowadzi nas na smyczy my z białą laską
astronautów niezgrabnie potrącamy gwiazdy nic nie
widzimy nie słyszymy bijemy pięścią w ciemny eter
(...)
Zbigniew Herbert, Naprzód
pies, fragment

Gagarin niosący sztandar
z Leninem w kosmos, praca w konkursie szkolnym, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja
Bardzo miłą
rzeczą, którą przeniósłbym z rosyjskiej bani do saun w
Europie, jest możliwość zamawiania posiłków i napojów
bezpośrednio do pomieszczenia, w którym odpoczywa się przed
następną wizytą w pariłce. Samo
pomieszczenie przypomina wnętrze bezprzedziałowego wagonu
kolejowego (ze stoliczkami i telewizorami). W Sandunach
można także skorzystać z masaży. Chciałem spróbować masażu
czymś w rodzaju torfu, ale nikt już nie był chętny się
podjąć. Masażyści pracują tylko do 21-ej, a przecież była już
20:40 i coś ciekawego w telewizji (Sanduny są otwarte do
22-ej). Podobnież kuchnia nie wydawała już ciepłych posiłków.
Uwaga praktyczna jest więc taka, że jeśli
chcemy skorzystać z pełnej oferty, musimy tam przyjść za
dnia, a nie wieczorem. Mimo bardzo wysokich cen nie
liczmy na obsługę w europejskim standardzie: w Rosji klient
jest wciąż natrętnym petentem, na którego patrzy się z góry, z
nieukrywanym niesmakiem.

Pomnik Gagrina,
Moskwa, Rosja
Pamiętam
jak przy wejściu do Muzeum Historycznego zapytałem
strażnika, oczywiście po rosyjsku, czy jutro muzeum będzie
otwarte od dziesiątej. Co prawda godziny otwarcia były
wyryte obok na metalowej tablicy, ale właśnie dlatego
chciałem się upewnić. Podejrzewałem, że gdyby się z jakiś
powodów na jakiś czas zmieniły, to nikt nie
grawerowałby ich od nowa. Strażnik w ogóle na mnie
nie spojrzał, ale gdyby to zrobił, zapewne jego wzrok
wyrażałby bezdenne zdumienie; no co najmniej
takie, jakbym zapytał go: "Tawarisz, jebał Ty
wciera sabaku?". Choć może wtedy akurat byłoby
mniejsze. Ale tak jak napisałem, nie spojrzał na
mnie. Zapalił za to papierosa, zaciągnął się i
jego wzrok poszybował w zadumie nad bezbrzeżną
głupotą turystów gdzieś hen hen daleko za horyzont. Po
około czterdziestu sekundach splunął, i dalej nie patrząc
w moją stronę, powiedział: "Będzie otwarte". Podziękowałem mu
serdecznie.

Pomnik
Kosmonautów nad Muzeum Kosmonautyki (niestety było w remoncie, a ponoć
ma niesamowity klimat), Moskwa, Rosja
Tym, co
chciałem zjeść w Sandunach, a zamówiłem sobie
dopiero w restauracji po wyjściu, były bliny gryczane z
kawiorem i koniecznie z kwaśną śmietaną. Po prostu
pycha. Po powrocie nauczyłem się je robić i danie weszło
na stałe do mojego jadłospisu. Do tego oczywiście wódka,
bo w Rosji oczywiście bjez wodki nie
razbierjosz. W Moskwie odwiedziłem także restaurację
azerbejdżańską, gdzie obsługa ubrana była w tradycyjne
stroje, więc kelnerki wyglądały jak orientalne
księżniczki (co ja ciągle z tymi księżniczkami?). Między
innymi piłem tam napój z kwaszonego mleka i
rozgniecionego grochu. Polecić mogę też dobrą, typową
rosyjską kuchnię w sieci restauracyjek samoobsługowych Mu-Mu,
gdzie wygodnie można zaglądać w garnki i zamawiać
palcem.

Moskwa zwyczajna
niezwyczajna

Moskwa
odpoczywająca: Park Izmaiłowski,

i Srebrny Bór nad
rzeką Moskwą, dzielnica daczy, miejsce, gdzie
Moskwiczanie przychodzą się kąpać po pracy, Moskwa,
Rosja
Przed przyjazdem do
Moskwy, nie miałem pojęcia, że w metrze można instalować:

żyrandole,

marmury i
sztukaterie,

witraże,

rzeźby,

mozaiki. Jak dla mnie
bomba! W Moskwie widziałem też delikatesy z kryształowymi
żyrandolami.

A jakby komuś się coś nie
podobało, to "książka skarg i wniosków znajduje się w
kasie i u dyżurnej".
W moskiewskim
metrze dość często można natknąć się na żebrzące dzieci.
Utkwiła mi w pamięci scena, gdy raz wsiadł stary,
niepełnosprawny żebrak i po odjeździe pociągu zawołał
przejmującym głosem: "Dobryje ludji,
pamagitie!". Kiedy indziej byłem
świadkiem bijatyki dwójki mężczyzn na ulicy. To nie była przepychanka,
krew lała się
mocno. Z rzeczy przyjemniejszych:
Moskwiczanie mają zwyczaj wykorzystywania wszelkiej dostępnej
zieleni do organizowania zakrapianych majówek, czasem z
instrumentami muzycznymi. To wszystko w centrum miasta, do
późna w nocy. To miasto
naprawę żyje.

Moskwa estetyczna: wnętrze
domu Maksyma Gorkiego,

i Hotel
Metropol, Moskwa, Rosja

Mauzoleum
Lenina, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja
Oczywiście łatwo się domyśleć, co było głównym celem i
punktem kulminacyjnym mojej wycieczki
śladami Władimira Ilicza... Najpierw należało odczekać swoje w kolejce
na zewnątrz, a wszelkie torby,
plecaki, aparaty fotograficzne i telefony komórkowe zostawić
w przechowalni. Wejście do mauzoleum było jak przejście
do innego świata: z gwarnego, zalanego słońcem i upałem
placu w czarną dziurę, w dodatku, jak to w
kostnicy, zimną. Schodami i kolejnymi marmurowymi
korytarzami bez oświetlenia gdzieś niżej i niżej. A za
każdym zakrętem, jak w lunaparkowej kolejce strachu, majaczył
wielki otok żołnierskiej czapki, potem sama spięta na
baczność twarz. I do końca nie wiadomo było, czy to żywi ludzie,
czy woskowe kukły, czy przewidzenia, czy też z każdym
krokiem przenosiłem się w czasie? Między mauzoleum,
a murem Kremla znajdowały się przecież groby
byłych pierwszych sekretarzy KPZR. Więc w dół przez
kolejne epoki, ziemię, korzenie, czaszki i piszczele:
Czernienki, Andropowa, Breżniewa, drżąc coraz bardziej ze
strachu i zimna: Chruszczowa, Stalina, aż
wreszcie do większej sali, gdzie w ciemności na podwyższeniu
ze szklanej, oświetlonej jak Najświętszy Sakrament w
kościele, trumny spojrzał na mnie sam wiecznie żywy towarzysz Lenin i
powiedział: "Nie bój się. Podejdź bliżej. Tylko nie wolno
Ci się zatrzymywać przy trumnie. Masz spokojnym, pełnym
szacunku krokiem przejść dalej, prosto do wyjścia po
drugiej stronie. O tam, gdzie stoi strażnik. Widzisz?
Następny!".

Radzieckie plakaty propagandowe, na ścianie
hostelu Napoleon, Moskwa, Rosja
W
Rosji nie starczyło mi już niestety czasu
na wyjazd poza Moskwę. A chciałem odwiedzić np.
Riazań, 200 km na południe, tam, gdzie płynie Oka "jak Wisła
szeroka" i gdzie w czasie II wojny światowej w 1943 roku
utworzono pierwszą jednostkę polskiego, ludowego wojska
(tu szkolił się m.in. chorąży Wojciech
Jaruzelski).
Na koniec
praktykalia. Papiery do
rosyjskiej wizy załatwiałem przez www.visatorussia.com,
gdzie cała procedura jest opisana dobrze krok po
kroku. Zwiedzanie
stacji moskiewskiego metra można zostawić sobie na wieczór i noc,
gdy inne atrakcje są już zamknięte. Do tego nie trzeba
słonecznego światła. Zwiedzenie kilkunastu najładniejszych stacji
zajmuje dobrych kilka godzin. Można to zrobić na jednym bilecie.
Pozdrawiam Krzysiek poleć stronę znajomym
|