żyjąc w:
SZWAJCARIA
i EUROPA

żyjąc w: Szwajcaria i Europa 2005-08
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
Naokoło œwiataNaokoło świata
camino de Santiagocamino de Santiago
Wyprawa rowerem przez 3 kontynentyrowerem przez 3 kontynenty
Krzysztof Rozmus
żyjący na ziemi
Coaching.net.pl
COACHING.NET.PL

Atrakcje turystyczne

Koszty życia i informacje praktyczne

Praca w Szwajcarii
  Pielęgniarki
  Informatycy (wywiad)

Przydatne linki

Jak wyjechać z CH

RAPORTY:

Pożegnanie ze Szwajcarią. Postscriptum
Raport szwajcarski numer 34
31.12.2008 (ostatni)


Szlakiem "Rękopisu znalezionego w Saragossie" (Hiszpania)
Raport szwajcarski numer 33
28.12.2008


W średniowiecznych katedrach i na wieży Eiffla (Francja)
Raport szwajcarski numer 32
22.12.2008


Upalona krowa, upalona owca, upalony koń (Holandia)
Raport szwajcarski numer 31
20.12.2008


Czekoladki lepsze niż szwajcarskie (Belgia)
Raport szwajcarski numer 30
11.12.2008


Śladami Lenina (Finlandia, Łotwa, Rosja)
Raport szwajcarski numer 29
08.12.2008


Pożegnanie ze Szwajcarią
Der Schweizerische Bericht 28
01.06.2008


Wycieczka bałkańska (kraje byłej Jugosławii, Bułgaria, Albania)
Der Schweizerische Bericht 27
07.10.2007


Nichts Besonderes
Der Schweizerische Bericht 26
01.04.2007


Pośrodku Ameryki i Europy, między ogniem a słońcem (Islandia)
Der Schweizerische Bericht 25
31.01.2007


Grzybki reglamentowane i życzenia
Der Schweizerische Bericht 24
21.12.2006


Na wyspach (Anglia i Irlandia)
Der Schweizerische Bericht 23
28.11.2006


W poszukiwaniu Wikingów (Skandynawia)
Der Schweizerische Bericht 22
05.11.2006


Nad Atlantykiem i w Kaplicy Kości (Portugalia)
Der Schweizerische Bericht 21
29.10.2006


Rowerem przez Taury (Austria)
Der Schweizerische Bericht 20
17.09.2006


TV Polonia w Szwajcarii
Der Schweizerische Bericht 19
19.08.2006


To już ponad rok
Der Schweizerische Bericht 18
15.07.2006


Zimowe zaległości
Der Schweizerische Bericht 17
18.05.2006


Tak się bawi, tak się bawi
Der Schweizerische Bericht 16
26.03.2006


Ein Ausgang
Der Schweizerische Bericht 15
02.03.2006


Ponarzekajmy
Der Schweizerische Bericht 14
10.02.2006


Kilka obrazków
Der Schweizerische Bericht 13
15.01.2006


Życzenia świąteczne
Rapport suisse no. 12

Moja mała stabilizacja
Rapport suisse no. 11

Jesień w mieście Biel
Rapport suisse no. 10

Referendum
Rapport suisse no. 9

Zapach czekolady
Rapport suisse no. 8

Czy wiecie, że...?
Rapport suisse no. 7

Sąsiedzi na południu (Włochy)
Rapport suisse no. 6

Sąsiedzi na zachodzie (Francja)
Rapport suisse no. 5

Proszę państwa do schronu
Rapport suisse no. 4

Bezwględność czasu
Rapport suisse no. 3

Stromy podjazd z widokami na przyszłość
Rapport suisse no. 2

Moc pozytywnych pierwszych wrażeń
Rapport suisse no. 1

« Pożegnanie ze Szwajcarią Czekoladki lepsze niż szwajcarskie »
Śladami Lenina (Finlandia, Łotwa, Rosja)
czyli Raport szwajcarski numer 29
Kraków, 08.12.2008


     Niniejszym wracam do czegoś, do czego bezskutecznie zabierałem się od dawna, czyli do nadrobienia zaległości w relacjach z licznych wycieczek po Europie, które odbyłem w latach 2006-07. Zacznę od wschodu.

Gdzie? Finlandia (Helsinki, Tampere), Łotwa (Ryga, Jurmala), Rosja (Moskwa)
Kiedy? 9 dni na przełomie maja i czerwca 2007
Jak? Trzy przeloty tam i z powrotem (FinnAir, airBaltic) na trasie: Zurych - Helsinki (1 doba pobytu) - Ryga (1) - Moskwa (4) - Ryga (1) - Helsinki (1) - Zurych. Lokalnie koleją w Finlandii i na Łotwie. Nocleg w hostelach.


    Lenin, a właściwie Władimir Iljicz Uljanow, na początku XX wieku wiódł życie emigracyjne m.in. przez kilka lat w Szwajcarii (gdzie zajmował się wydawaniem marksistowskiej gazety i pracami nad programem partii komunistycznej). W 1917 roku w zaplombowanym wagonie pod specjalnym nadzorem został przewieziony przez wywiad niemiecki do Rosji. Przez kilka miesięcy ukrywał się w Finlandii (gdzie bywał też wcześniej). Wrócił po zwycięstwie bolszewików w rewolucji październikowej, by zostać przywódcą pierwszego na świecie państwa, które miało w praktyce realizować stworzone pół wieku wcześniej komunistyczne teorie Marksa i Engelsa. W swoich rządach nie stronił od terroru.
     Mimo, że ten chyba największy w dziejach ludzkości eksperyment budowy państwa nowego typu zakończył się obiektywną porażką, próby jego realizacji były i są podejmowane w wielu innych miejscach na świecie...


Finlandia



Młody Lenin Świadectwo szkolne Lenina 

Młody Władimir Ilicz i jego świadectwo szkolne
(tylko z jednego przedmiotu czwórka, reszta same piątki)
- Muzeum Lenina, Tampere, Finlandia

 

Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych w Moskwie
  
Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych na Placu Czerwonym w Moskwie
- Muzeum Lenina, Tampere, Finlandia


     Muzeum w Tampere, z powodu którego odwiedziłem to miasto, utrzymuje, że jest jedynym na świecie muzeum w całości poświęconym tylko osobie Lenina i otwartym przez okrągły rok. Muzeum zbudowane jest w miejscu, w którym Lenin po raz pierwszy spotkał się ze Stalinem. Jest niewielkie, ale ma tłumaczenia opisów ekspozycji także m.in. po polsku (na marginesie: w czasie etapu emigracyjnego swojego życia Lenin dwukrotnie mieszkał w Polsce, w Białym Dunajcu; często bywał w karczmie w Poroninie, gdzie do niedawna jeszcze mieściło się jego polskie muzeum).
     A w Tampere mieści się także "jedyne na świecie"... Muzeum Szpiegów. Temat interesujący, ale wykonanie bardzo kiepskie. W zasadzie jest to bardziej miejsce zabawy dla dzieci. Samo miasto ma charakter przemysłowy, z nieciekawą architekturą (kojarzącą mi się z nowoczesnymi, bryłowatymi, prostymi bez wyrazu budynkami miast holenderskich).
 
 

Dworzec, Helsinki Katedra, Helsinki
 
Front dworca kolejowego i Katedra św. Marka, Helsinki, Finlandia


    Helsinki, jak reszta skandynawskich stolic, jest miastem portowym; i jak to na północy: mało słońca, za to dużo wiatru i deszczu...


Biblioteka, Helsinki
 
Dużo też pomników wysztywnionych gości odlanych z żelaza (czy innego żelastwa)
i posępnych budowli (na zdjęciu biblioteka). Ogólnie wrażenia dosyć ponure...

 
Rzeźba, Helsinki Rzeźba, Helsinki

Jak nie stalowi goście, to zimne kobiety.




Co krok potykamy się o jakiś głaz polodowcowy, czy inną morenę.



 
Kwiatki najczęściej są tylko białe lub w odcieniach fioletowego.


     Na produkcję innych kolorów (np. żółtych) słońca starcza tutaj tylko malutkim borówkom, które są pyszne i sprzedawane też w zestawach ze specjalnym białym serem do smażenia. Z borówek robi się tutaj także bardzo dobre lody. Ogólnie na tle innych państw skandynawskich jedzenie w Finlandii bardzo pozytywnie zaskakuje (polecam też np. renifera w restauracji Zetor w Helsinkach). Natomiast absolutną rewelacją, jeśli nie rajem dla osób na diecie bezglutenowej, jest zwyczaj umieszczania w menu informacji, czy dana potrawa jest bezglutenowa lub czy może być wykonana na zamówienie w wersji bezglutenowej. Ten zwyczaj (podejrzewam, że nakazany prawem) obowiązuje we wszystkich restauracjach, także tych lotniskowych i w menu w samolotach (linia FinnAir jako jedna z nielicznych serwuje też prawdziwy chleb bezglutenowy). Nie sprawdzałem tego, ale jak łatwo się domyśleć na alergię na gluten musi cierpieć spora część fińskiego społeczeństwa. I to są właśnie rzeczy, których można się dowiedzieć, podróżując.

 
 

Zabytkowy basen w stylu art deco, Helsinki, Finlandia
 

     Inną dobrą rzeczą, którą wymyślili Finowie jest fińska sauna. Tak popularna, że praktycznie posiada ją prawie każdy nawet hostel i korzystanie z niej jest wliczone w cenę noclegu. Niektórzy Finowie w ogóle zaczynają od niej dzień. Zważywszy na klimat nienajgorszy pomysł, próbowałem. Inną ciekawostką jest to, że z publicznych basenów korzysta się tutaj tradycyjnie bez użycia kąpielówek (są osobne godziny lub dni wejścia dla pań i panów; oczywiście przy każdym basenie jest sauna). W Finlandii poznałem też uzasadnienie, dlaczego z sauny nie można korzystać w stroju kąpielowym. Otóż w wysokiej temperaturze ze strojów zaczyna się ulatniać trujący chlor. I to są inne rzeczy, których można się nauczyć, podróżując.


  

Logo nad wejściem na stadion olimpijski, Helsinki, Finlandia


     Jeszcze inną rzeczą, której dowiedziałem się przy okazji wycieczki do Finlandii, było to, że w Helsinkach urodził się i mieszkał niejaki Linus Torvalds, i tutaj też stworzył jądro systemu operacyjnego Linux. Torvalds aktualnie mieszka z rodziną w Kalifornii.
     W Helsinkach urodziła się i mieszkała (ściślej na jednej z wysp Zatoki Fińskiej) także Tove Jansson - nieżyjąca już autorka "Muminków".

     A w samolotach FinnAir miałem po raz pierwszy możliwość obserwowania na monitorze  tego, co widzi pilot podczas startu i lądowania. Moją uwagę zwróciło bardzo mocne zaczernienie pasa lądowego gumą w początkowym obszarze, gdzie koła samolotów zderzają się z ziemią. Co to ma wspólnego z informacjami i zdjęciem powyżej, nie wiem.


 

Pomnik Paavo Nurmi, wielokrotnego fińskiego mistrza olimpijskiego w biegach,
i Cerkiew Prawosławna, Helsinki, Finlandia


    W jednym z hosteli w Helsinkach spałem w pokoju z młodym Polakiem szukającym tu pracy (to był taki okres, że niezależnie do jakiego kraju w Europie by się pojechało, to zawsze natrafiało się na Polaków) i młodym Hiszpanem na wymianie uniwersyteckiej. Od tego drugiego się dowiedziałem, że wyróżnia się zasadniczo dwa typy Finów. Jedni nad wyraz spokojni i życzliwi, drudzy wyjątkowo aroganccy i nieprzyjemni. Nie wiem tylko, do której grupy zaliczają się, prawdopodobnie wywodzą się w prostej linii od Wikingów, liczni fani muzyki metalowej w skórach i ćwiekach, których jak zwykle na północy Europy jest sporo.

 

Podróż promem na jedną z wielu wysepek na Zatoce Fińskiej, Helsinki, Finlandia

   
    I na koniec fińska rada praktyczna: porównujmy bardzo dokładnie nazwy ulic z tymi w przewodniku. Mnóstwo jest podobnych i długich, bardzo łatwo się pomylić. Przykładowe nazwy ulic w okolicy portu w Helsinkach: Hanasaarenkatu, Haapaniemenkatu, Hakaniemenranta, Hakaniemenkatu, Hakaniemenkuja... Hakuna matata !



Łotwa



 

Pałac Kultury i Nauki, dar Stalina dla narodu łotewskiego,
i Pomnik Marynarzy Radzieckich, Ryga, Łotwa


     Zdaje się, że gdzieś po drodze z Finlandii do Łotwy minąłem umowną granicę między Zachodem i Wschodem Europy: bardzo długa kolejka do odprawy paszportowej, pani kontrolerka w autobusie jakaś taka nieuprzejma, w większości miejsc brak klimatyzacji. Mam wrażenie, że taki pałac to też już gdzieś widziałem...

 

Podpisanie Paktu o Nieagresji pomiędzy III Rzeszą Niemiecką i ZSSR, sierpień 1938 r.,
Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga, Łotwa

 

Tajny protokół dodatkowy do paktu w języku niemieckim i rosyjskim, sierpień 1939 r.,
Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga, Łotwa


    Na mocy protokołu Łotwa została przydzielona ZSSR. Do ekspozycji należy też oryginalna mapka z ręcznie i niedbale nakreśloną nową granicą między ZSSR i Rzeszą. Dokument określa (zobacz tłumaczenie po angielsku), że granica na terytorium Polski będzie przebiegać wzdłuż rzek Narwi, Wisły i Sanu. Jest też dopisek, że to, czy istnienie w przyszłości niezależnego państwa polskiego będzie w interesie dwóch zainteresowanych stron, zostanie określone w toku dalszych działań politycznych. W wyniku porozumienia w skład ZSSR miały wejść także Estonia i Finlandia, ale tej ostatniej udało się odeprzeć radziecki atak (w walkach przy temperaturze -40° C brali też udział fińscy ochotnicy na nartach, ubrani w charakterystyczne, maskujące białe kombinezony, strzelcy wyborowi, na co dzień myśliwi i traperzy). 




W syberyjskim łagrze, model w Muzeum Okupacji Łotwy, Ryga, Łotwa


     W II wojnie światowej Łotwa poddała się ZSSR bez walki. Po wizycie w muzeum odniosłem wrażenie, że komunistyczne represje i indoktrynacja z racji bliskości Moskwy były w tym kraju dużo większe niż w Polsce. A usytuowanie Muzeum Okupacji w samym centrum stolicy moim zdaniem świadczy o jeszcze wciąż trwającej traumie, tak jakby Łotysze chcieli pokazać światu: "Patrzcie, co nam zrobili!". Odczucie dodatkowo potęguje zachowanie mieszkańców: nieśmiałość, zero uśmiechu czy rozmowy, strach przed obcymi.

 

 

Pomnik Wolności i Zegar Laima, popularny punkt spotkań w Rydze, Łotwa


     Na szczęście historia przedstawiona w muzeum kończy się dobrze, odzyskaną przez Łotwę w 1990 roku niepodległością. Poprzedziły ją masowe wystąpienia i demonstracje, m.in. słynna akcja o nazwie "Droga Bałtycka", kiedy w jednym łańcuchu rąk od Tallina przez Rygę do Wilna połączyło się dwa miliony ludzi! Podobny niepodległościowy charakter miał festiwal folklorystyczny Baltica'88, gdzie ludzie masowo gromadzili się na bałtyckich plażach, spoglądając być może przez wodę w kierunku niezniewolonych państw regionu, Finlandii i Szwecji.
    Postać Kobiety-Wolności na szczycie pomnika, jak i wyprostowane postaci przy cokole są skierowane na zachód. Postaci z drugiej strony ze spuszczoną głową i w łańcuchach patrzą na wschód - w kierunku, w którym ze swojego, zburzonego w 1991 roku pomnika, 100 metrów, dalej patrzył Lenin...

 

 

Dom Gildii Czarnogłowych, średniowiecznego bractwa bogatych, nieżonatych kupców,
i inna kamienica Starego Miasta, Ryga, Łotwa

    

 

Spacer po ryskiej starówce to prawdziwa przyjemność estetyczna; dominuje architektura secesyjna. Po drodze zauważamy, czym aktualnie żyją Łotysze...
     Na mieście można też dobrze zjeść (i relatywnie niedrogo). Polecam placki ziemniaczane z łososiem i koperkiem w restauracyjce John Lemon.




Zejście na plażę, Jurmala, Łotwa


    Rdzenni mieszkańcy Łotwy, Bałtowie, nie należą do grupy Słowian. Wyróżnia ich specyficzna uroda: kruczoczarne włosy i delikatne, drobne rysy twarzy. 40% ludności stanowią przesiedleni w okresie okupacji Rosjanie. Po odzyskaniu niepodległości zostali oni pozbawieni obywatelstwa. Warunkiem jego odzyskania jest zdanie egzaminu z trudnego, bo nie słowiańskiego, języka łotewskiego.
    W przeładowanej łóżkami sypialni mojego hostelu w Rydze przebywała (chyba na wakacjach) grupka młodych Rosjan, która zachowywała się skandalicznie. Na każdą zwróconą uwagę (po angielsku przez turystów z Zachodu) odpowiadali bezczelnie: Ja nie panimaju. Gawarisz pa ruski?. Miałem wrażenie, że obsługa hostelu też nie była sobie w stanie z nimi poradzić.



Bałtycka plaża o długości 32 km
i jedyny deszczowy dzień na trasie wycieczki (grrr...), Jurmala, Łotwa


    W Rydze dałem się także skusić na skorzystanie z oferty płatnej hostelowej sauny... która okazała się malutką, brudną i śmierdzącą kanciapą za kuchnią, gdzie oprócz wciśniętej "sauny" o powierzchni metr na metr był też magazyn szczotek, starych wykładzin, butelek po piwie i innych śmieci, z którego notabene co jakiś czas musiał korzystać pracownik hostelu. Natomiast próba skorzystania z prysznica obok skutkowała totalną powodzią w kuchni, bo akurat padał deszcz i przelewała się kanalizacja (o czym informowali dobijając się do drzwi ludzie jedzący w kuchni). Nie wiem, czy istnieją jakieś europejskie normy w dziedzinie spa, ale mam dziwne wrażenie, że łotewska sauna nie spełniała żadnej z nich.


Suszona rybka przepływająca przez hostelową kuchnię, Ryga, Łotwa


    Na Łotwie zabrakło mi czasu na odwiedzenie słynnych, pachnących borów świerkowych.




Rosja



 

 

Budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych,
jeden z siedmiu podobnych pałaców w Moskwie, zwanych także "Siostrami Stalina",
i Pomnik Karola Marksa, Moskwa, Rosja


    Napis na cokole, "Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!", jest zdaniem zamykającym "Manifest komunistyczny" Marksa i Engelsa z 1848 roku. Na osobnym bloku obok pomnika wyryte są też słowa Lenina: "Nauczanie Marksa jest wszechmocne, ponieważ jest prawdziwe".


Matrioszki na Arbacie, ulicy artystów, handlarzy pamiątek i złodziejaszków, Moskwa, Rosja


     Z lotniska Szeremietiewo wydostałem się prywatnym busem. Kierowca skojarzył mi się z postacią z radzieckich kreskówek: mocnej postury, miał prawie w całości wygoloną głowę, wyjątkiem był tylko zostawiony z przodu lok (poza tym miał na sobie siatkowy podkoszulek i dziurawe spodnie). Na obrzeżach miasta przesiadłem się na metro i zacząłem się trochę czuć jak w Polsce, bo jeśli chodzi o rysy twarzy, to moim zdaniem nie ma drugiego tak podobnego narodu do Polaków jak Rosjanie. Jeśli chodzi o budowę ciała, mężczyźni są generalnie trochę lepiej zbudowani (bardziej takie byczki, czy może raczej niedźwiedzie). Kobiety, zwłaszcza te młodsze, są zazwyczaj szczuplejsze. Bardzo dbają o ubiór, uczesanie, makijaż, malowanie paznokci; królują bardzo długie włosy (przeważnie blond), spódniczki mini lub zwiewne sukienki, buty na wysokim obcasie. Współczesne młode Rosjanki przywodzą na myśli dawne rosyjskie księżniczki.


Cerkiew Wasyla Błogosławionego i Wieża Spasska Kremla, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja


     Mam wrażenie, że podobieństwa między Rosjanami i Polakami dotyczą także psychiki. Z jednej strony w codziennych sytuacjach ludzie są dosyć szorstcy i nieuprzejmi, z drugiej czuje się, że tak naprawdę są całkiem inni, tylko gdzieś dopiero na gruncie prywatnym trzeba doskrobać się do tego ich drugiego ja.




Państwowe Muzeum Historyczne, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja


    Z metra wysiadłem w samym centrum Moskwy, niedaleko Placu Czerwonego. Kątem oka zauważyłem żebrzącą babuszkę, w kolorowej chuście na głowie i z wyciągniętym metalowym kubkiem w ręku, gdzieś w kierunku cerkwi spieszył pop. Zachłysnąłem się unikalną, nie do podrobienia, ani pomylenia atmosferą, i zaczęło się. A raczej zaczął się: czterodobowy maraton zwiedzania, wycieczek i innych aktywności, kiedy to każdego dnia wraca się do hostelu jeszcze później i później, po to, by na jutro nastawić budzik jeszcze wcześniej i wcześniej... 

 

 

Brama Zmartwychwstania i GUM, Główny Dom Towarowy, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja


     Zanim jednak ruszyłem w kierunku ścisłego centrum, musiałem najpierw udać się do hostelu celem dopełnienia kolejnych formalności wizowych (i dokonania kolejnych opłat). W Rosji policja ma prawo aresztować każdego na 48 godzin, w związku z tym w Moskwie często zdarzają się przypadki wymuszania łapówek od turystów. Dodawało to mojej wycieczce pewnej dramaturgii: na mieście starałem się wypatrywać z daleka ewentualne patrole i odpowiednio zmieniać marszrutę.    

 



Mury Kremla, grodu warownego o powierzchni 28 hektarów
(1 ha = 100x100 m; boisko piłkarskie ma pow. 2/3 ha), Moskwa, Rosja


     Plac Czerwony robi wrażenie. Zarówno wielkością jak i architekturą budynków dookoła. W tym samym dniu, w którym dotarłem na miejsce, ale dokładnie 10 lat wcześniej w 1987 roku, mieszkańcy Moskwy byli świadkami jednego z najdziwniejszych zdarzeń w historii ZSSR. Na moście prowadzącym na Plac Czerwony i Kreml (gdzie mieści się siedziba najwyższych władz) wylądował nielegalnie 19-letni Niemiec z ówczesnej RFN Mathias Rust, po czym dojechał na sam plac.     

 

 

Car Kołokoł, największy na świecie dzwon, i Dzwonnica Iwana Wielkiego, Kreml, Moskwa


    Rust odbywał Cesną 172 dodatkowe 150 godzin lotu, brakujące mu do uzyskania licencji pilota zawodowego. Wystartował z Hamburga, odbył loty przez Szetlandy, Islandię, Norwegię, po czym wylądował w Helsinkach, gdzie 28 maja (dzień święta radzieckich wojsk ochrony pogranicza) zgłosił formalnie odlot do Sztokholmu. Po starcie zmienił jednak kierunek.

 



Car Puszka, druga co do wielkości armata na świecie, Kreml, Moskwa, Rosja


    Młody Mathias interesował się polityką, śledził rozmowy pokojowe Reagana i Gorbaczowa (np. rok wcześniej w Reykjawiku) i swój lot traktował jako symboliczną próbę, gest połączenia krajów rozdzielonych żelazną kurtyną. Zapewne spodziewał się poniesienia jakiś konsekwencji swojego czynu, ale jak przyznaje w wywiadzie, 4-letni wyrok w radzieckim obozie pracy, m.in. za nielegalne przekroczenie granicy, to było jednak coś, czego się nie spodziewał i na co nie był przygotowany... O jego dalszych losach można poczytać. Mnie zaciekawiło jeszcze to, że po powrocie do Niemiec, skarżył się na wrogi stosunek mediów i ludzi. Czyżby ujawniło się tutaj niemieckie zamiłowanie do porządku i przestrzegania prawa, i w związku z tym traktowanie lotu Mathiasa jako wybryku, a nie wyczynu?? A to przecież dzięki Rustowi, Gorbaczow mógł zdymisjonować za ewidentne i skandaliczne niedopatrzenie obowiązków ministra obrony narodowej, dowódcę obrony przeciwlotniczej i dwa tysiące (!) innych oficerów, którzy, tak się dziwnie złożyło, byli przy okazji zaciekłymi przeciwnikami gorbaczowskich reform, pieriestrojki i glasnosti!...

 

Sobór Zwiastowania, Kreml, Moskwa, Rosja


Posłuchaj kremlowskich dzwonów

 



Dach Cerkwi Złożenia Szat, Kreml, Moskwa, Rosja

 

Wnętrze Cerkwi Złożenia Szat (ściany i sufit są w całości pokryte ikonami),
Kreml, Moskwa, Rosja


Posłuchaj chóru cerkiewnego (czterech mnichów)

 



Łubianka, siedziba Służby Bezpieczeństwa FSB (dawniej NKWD i KGB),
miejsce śmierci wielu więźniów politycznych (w tym Polaków), Moskwa, Rosja


     Podczas odczytywania referatu O kulcie jednostki i jego następstwach na XX Zjeździe KPZR jeden z uczestników zjazdu krzyknął do Chruszczowa:
     - Towarzyszu Chruszczow, dlaczego wtedy milczeliście!
Zapytany zerwał się z miejsca i wrzasnął: 
     - Kto to powiedział?!
Odpowiedziała mu cisza. Chruszczow odczekał chwilę i już spokojniejszym tonem powiedział:   
     - Teraz już wiecie, towarzysze, dlaczego milczałem.


Mogiła poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45,
jak ZSSR określało swój udział w II wojnie światowej, Moskwa, Rosja


     Mogiła znajduje się pod murami Kremla, niedaleko Placu Czerwonego. Zmiana warty jest pokazem rosyjskiego drylu. Nowy żołnierz zbliża się do posterunku z odległości około 100 metrów znanym z radzieckich parad, teatralnym krokiem z wyrzucaniem nogi wysoko do góry. Oczywiście do marsza przygrywa bęben. Zmiana dokonywana jest w kilku gwałtownych i sztywnych posunięciach (jak automaty), po czym nowy zastyga w pozycji na baczność w absolutnym bezruchu. Za chwilę, już zwykłym krokiem, podejdzie przełożony, by przywołać do porządku krawat podwładnego, przesuwając go na dole precyzyjnie o 0,1 mm w lewo. Sprawdzi też, czy prawy róg kołnierzyka nie wykazuje tendencji do antypaństwowej dywersji. A gdy zajdzie taka potrzeba, zdusi chusteczką na czole wartownika każdą niesubordynowaną kropelkę potu.

   

"Robotnik i kołchoźnica", miniatura słynnej rzeźby Wiery Muchiny, która wraz z kremlowską Wieżą Spasską weszła w skład logo Mosfilmu, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja


Posłuchaj autoreklamy moskiewskiej przewodniczki




"Poręczny" gabinetowy telefon, słuchawka w kształcie młota, widełki - sierpa,
dar górników lub hutników dla Stalina, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja


     Na moim podróżniczym saunowym szlaku nie mogło oczywiście zabraknąć doświadczenia rosyjskiej bani. Jak większość turystów wybrałem najstarsze, zabytkowe moskiewskie łaźnie Sanduny. Przy wejściu zaoferowano mi zakup pakietu potrzebnych rzeczy: ręcznik, mydło, czapka, rękawica i wienik. Skusiłem się tylko na ostatnie, czyli miotełkę z wysuszonych gałązek z liśćmi (było co najmniej kilka gatunków drzew do wyboru).




Płaszcz, uszatka i skórzana teczka, nie pamiętam czyja,
może zwykłego homo sovieticusa,  Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja


     Bania umożliwiła mi wgląd w rosyjską duszę, a przynajmniej w tę jej część, która jest twarda i uwielbia ekstrema. Najważniejsza część bani, pariłka,w Sandunach jest dość spora, dwupoziomowa, może spokojnie pomieścić 80 ludzi. Moim pierwszym odruchem po wejściu była natychmiastowa chęć wyjścia - gorąc boleśnie parzył skórę. Prawdopodobnie wynikało to z wysokiej wilgotności powietrza (w saunie fińskiej z powietrzem suchym mogłem bez problemu, a wręcz z przyjemnością, siedzieć w temperaturze 95° C). Postanowiłem być jednak twardy. Znalazłem wolne miejsce na ławce i powoli przyzwyczajając się do temperatury, odkryłem sekret przetrwania: mniej boli, gdy się człowiek w ogóle nie rusza. Wtedy to siedzący obok Rosjanin zaproponował mi chłostę wienikiem, który nierozważnie wziąłem ze sobą. Przy okazji wyszło na jaw, że rękawicę ubiera się właśnie do biczowania - w przeciwnym razie można sobie poparzyć dłoń przy robieniu szybkich zamachów. Czapki mają służyć do ochrony włosów przed wysoką temperaturą (choć, jak znam Rosjan, mogą też czerpać z tego perwersyjną przyjemność, że jest w nich, job twoju mać, jeszcze bardziej gorąco). Co do wienika, powiem tylko tyle, że po jednej próbie, już nigdy więcej nie użyłem go wewnątrz pariłki. Tymczasem nas z niej wyproszono, bo ktoś stwierdził, że jest za zimno i trzeba dać do pieca - takiego dużego, od podłogi do sufitu, stojącego w kącie. Ktoś inny otworzył drzwiczki nad paleniskiem, jednym zamachem wlał do środka wiadro zimnej wody i szybko wycofał się z pomieszczenia. Po kilku sekundach dziwnych odgłosów przetwarzania materii piec wykonał operację jebuuuut i wyrzucił na zewnątrz wściekłą parę. Pierwsi odważni, życząc sobie liogkowo para (niech nam para lekką będzie!), zaczęli wchodzić do środka dopiero po kilku minutach, wywijając ręcznikami, aby gorąc rozłożył się równomiernie w pomieszczeniu. Korzystając z zamieszania, ukradkiem podążyłem w kierunku drewnianych balii z lodowatą wodą.




Kombinezon kosmonautyczny Łajki, Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja

Rosjanie dopiero w 2002 roku przyznali, że z powodu przegrzania kapsuły pies przeżył zaledwie kilka godzin, a nie propagandowych kilka dni. Losy Łajki były przesądzone od początku: zapas tlenu i pożywienia starczał tylko na 10 dni. Ostatnia porcja jedzenia zawierała truciznę.

(...) więc naprzód pies poczciwy kundel
który nas nigdy nie opuścił
latarnie ziemskie śniąc i kości
w swej wirującej budzie uśnie
zakipi - wyschnie ciepła krew

a my za psem za drugim psem
który prowadzi nas na smyczy
my z białą laską astronautów
niezgrabnie potrącamy gwiazdy
nic nie widzimy nie słyszymy
bijemy pięścią w ciemny eter (...)

Zbigniew Herbert, Naprzód pies, fragment
 

 



Gagarin niosący sztandar z Leninem w kosmos, praca w konkursie szkolnym,
Muzeum Rewolucji, Moskwa, Rosja


     Bardzo miłą rzeczą, którą przeniósłbym z rosyjskiej bani do saun w Europie, jest możliwość zamawiania posiłków i napojów bezpośrednio do pomieszczenia, w którym odpoczywa się przed następną wizytą w pariłce. Samo pomieszczenie przypomina wnętrze bezprzedziałowego wagonu kolejowego (ze stoliczkami i telewizorami). W Sandunach można także skorzystać z masaży. Chciałem spróbować masażu czymś w rodzaju torfu, ale nikt już nie był chętny się podjąć. Masażyści pracują tylko do 21-ej, a przecież była już 20:40 i coś ciekawego w telewizji (Sanduny są otwarte do 22-ej). Podobnież kuchnia nie wydawała już ciepłych posiłków. Uwaga praktyczna jest więc taka, że jeśli chcemy skorzystać z pełnej oferty, musimy tam przyjść za dnia, a nie wieczorem. Mimo bardzo wysokich cen nie liczmy na obsługę w europejskim standardzie: w Rosji klient jest wciąż natrętnym petentem, na którego patrzy się z góry, z nieukrywanym niesmakiem.




Pomnik Gagrina, Moskwa, Rosja


     Pamiętam jak przy wejściu do Muzeum Historycznego zapytałem strażnika, oczywiście po rosyjsku, czy jutro muzeum będzie otwarte od dziesiątej. Co prawda godziny otwarcia były wyryte obok na metalowej tablicy, ale właśnie dlatego chciałem się upewnić. Podejrzewałem, że gdyby się z jakiś powodów na jakiś czas zmieniły, to nikt nie grawerowałby ich od nowa. Strażnik w ogóle na mnie nie spojrzał, ale gdyby to zrobił, zapewne jego wzrok wyrażałby bezdenne zdumienie; no co najmniej takie, jakbym zapytał go: "Tawarisz, jebał Ty wciera sabaku?". Choć może wtedy akurat byłoby mniejsze. Ale tak jak napisałem, nie spojrzał na mnie. Zapalił za to papierosa, zaciągnął się i jego wzrok poszybował w zadumie nad bezbrzeżną głupotą turystów gdzieś hen hen daleko za horyzont. Po około czterdziestu sekundach splunął, i dalej nie patrząc w moją stronę, powiedział: "Będzie otwarte". Podziękowałem mu serdecznie.




Pomnik Kosmonautów nad Muzeum Kosmonautyki
(niestety było w remoncie, a ponoć ma niesamowity klimat), Moskwa, Rosja


     Tym, co chciałem zjeść w Sandunach, a zamówiłem sobie dopiero w restauracji po wyjściu, były bliny gryczane z kawiorem i koniecznie z kwaśną śmietaną. Po prostu pycha. Po powrocie nauczyłem się je robić i danie weszło na stałe do mojego jadłospisu. Do tego oczywiście wódka, bo w Rosji oczywiście bjez wodki nie razbierjosz. W Moskwie odwiedziłem także restaurację azerbejdżańską, gdzie obsługa ubrana była w tradycyjne stroje, więc kelnerki wyglądały jak orientalne księżniczki (co ja ciągle z tymi księżniczkami?). Między innymi piłem tam napój z kwaszonego mleka i rozgniecionego grochu. Polecić mogę też dobrą, typową rosyjską kuchnię w sieci restauracyjek samoobsługowych Mu-Mu, gdzie wygodnie można zaglądać w garnki i zamawiać palcem.


 

Moskwa zwyczajna niezwyczajna


Posłuchaj prawosławnych modłów

 



Moskwa odpoczywająca: Park Izmaiłowski,



i Srebrny Bór nad rzeką Moskwą, dzielnica daczy,
miejsce, gdzie Moskwiczanie przychodzą się kąpać po pracy, Moskwa, Rosja

 

Przed przyjazdem do Moskwy, nie miałem pojęcia, że w metrze można instalować:



 żyrandole,


 

marmury i sztukaterie,




witraże,


  

rzeźby,


mozaiki. Jak dla mnie bomba!
W Moskwie widziałem też delikatesy z kryształowymi żyrandolami.




A jakby komuś się coś nie podobało,
to "książka skarg i wniosków znajduje się w kasie i u dyżurnej".


     W moskiewskim metrze dość często można natknąć się na żebrzące dzieci. Utkwiła mi w pamięci scena, gdy raz wsiadł stary, niepełnosprawny żebrak i po odjeździe pociągu zawołał przejmującym głosem: "Dobryje ludji, pamagitie!".
     Kiedy indziej byłem świadkiem bijatyki dwójki mężczyzn na ulicy. To nie była przepychanka, krew lała się mocno.
     Z rzeczy przyjemniejszych: Moskwiczanie mają zwyczaj wykorzystywania wszelkiej dostępnej zieleni do organizowania zakrapianych majówek, czasem z instrumentami muzycznymi. To wszystko w centrum miasta, do późna w nocy. To miasto naprawę żyje.
    

 

 

Moskwa estetyczna: wnętrze domu Maksyma Gorkiego,




i Hotel Metropol, Moskwa, Rosja

 



Mauzoleum Lenina, Plac Czerwony, Moskwa, Rosja


     Oczywiście łatwo się domyśleć, co było głównym celem i punktem kulminacyjnym mojej wycieczki śladami Władimira Ilicza... Najpierw należało odczekać swoje w kolejce na zewnątrz, a wszelkie torby, plecaki, aparaty fotograficzne i telefony komórkowe zostawić w przechowalni. Wejście do mauzoleum było jak przejście do innego świata: z gwarnego, zalanego słońcem i upałem placu w czarną dziurę, w dodatku, jak to w kostnicy, zimną. Schodami i kolejnymi marmurowymi korytarzami bez oświetlenia gdzieś niżej i niżej. A za każdym zakrętem, jak w lunaparkowej kolejce strachu, majaczył wielki otok żołnierskiej czapki, potem sama spięta na baczność twarz. I do końca nie wiadomo było, czy to żywi ludzie, czy woskowe kukły, czy przewidzenia, czy też z każdym krokiem przenosiłem się w czasie? Między mauzoleum, a murem Kremla znajdowały się przecież groby byłych pierwszych sekretarzy KPZR. Więc w dół przez kolejne epoki, ziemię, korzenie, czaszki i piszczele: Czernienki, Andropowa, Breżniewa, drżąc coraz bardziej ze strachu i zimna: Chruszczowa, Stalina, aż wreszcie do większej sali, gdzie w ciemności na podwyższeniu ze szklanej, oświetlonej jak Najświętszy Sakrament w kościele, trumny spojrzał na mnie sam wiecznie żywy towarzysz Lenin i powiedział: "Nie bój się. Podejdź bliżej. Tylko nie wolno Ci się zatrzymywać przy trumnie. Masz spokojnym, pełnym szacunku krokiem przejść dalej, prosto do wyjścia po drugiej stronie. O tam, gdzie stoi strażnik. Widzisz? Następny!".


Radzieckie plakaty propagandowe, na ścianie hostelu Napoleon, Moskwa, Rosja


     W Rosji nie starczyło mi już niestety czasu na wyjazd poza Moskwę. A chciałem odwiedzić np. Riazań, 200 km na południe, tam, gdzie płynie Oka "jak Wisła szeroka" i gdzie w czasie II wojny światowej w 1943 roku utworzono pierwszą jednostkę polskiego, ludowego wojska (tu szkolił się m.in. chorąży Wojciech Jaruzelski).  


     Na koniec praktykalia.
     Papiery do rosyjskiej wizy załatwiałem przez www.visatorussia.com, gdzie cała procedura jest opisana dobrze krok po kroku. 
     Zwiedzanie stacji moskiewskiego metra można zostawić sobie na wieczór i noc, gdy inne atrakcje są już zamknięte. Do tego nie trzeba słonecznego światła. Zwiedzenie kilkunastu najładniejszych stacji zajmuje dobrych kilka godzin. Można to zrobić na jednym bilecie.




Pozdrawiam
Krzysiek
poleć stronę znajomym


« Pożegnanie ze Szwajcarią Czekoladki lepsze niż szwajcarskie »