Ponarzekajmy
czyli Der Schweizerische Bericht Nummer
14
Szwajcaria, 10.02.2006
Pan Bóg, kiedy stwarzał cały świat,
postanowił stworzyć różne państwa, żeby ludzie nie byli jednakowi. Stworzył
kontynenty, potem kraje i takie tam. Na sam koniec spojrzał na to wszystko i
zachwycony swoim dziełem, postanowił stworzyć jeden, mały kraik, który
będzie najpiękniejszy i najbogatszy. Dał mu, więc góry, jeziora, śnieg i rzeki.
Ogólne bogactwo i przepiękne, małe krainy i nazwał go Szwajcarią. I tak
zadowolony poszedł spać. A gdy obudził się następnego dnia, poczuł, że trochę
to nieuczciwe, że jeden taki brylancik i że inne kraje na pewno będą zazdrościć
i może mieć przez to później kłopoty. Więc dla równowagi stworzył Szwajcarów. *
Jakoś długo nie mogłem się zabrać za pisanie tego raportu. Po
pierwsze, bo nie lubię narzekać, po drugie, bo nie mam do tego specjalnych
powodów, więc po trzecie, bo trudniej pisze mi się o zasłyszanych
opiniach, niż o swoich własnych. Ale żeby nie było na mnie, że ktoś,
zachęcony lekturą tych raportów, wyemigrował do Szwajcarii, a potem się
rozczarował, "bo nie ostrzegałem", spróbuję wymienić, co, według mojej wiedzy,
nie podoba się znajomym
obcokrajowcom
w tym alpejskim kraju:
1) zamkniętość i "nieimprezowość" Szwajcarów,
2) donoszenie na policję,
3) "bezduszne" przestrzeganie reguł porządkowych, zwłaszcza ciszy
nocnej,
4) wysokie
koszty życia, w tym wiele różnorakich, administracyjnych opłat dodatkowych,
5) asekuranctwo
w robieniu biznesu,
6) nagminne palenie papierosów w miejscach publicznych,
7) niski przeciętny poziom wykształcenia i inteligencji Szwajcarów, **
8)
brak więzi rodzinnych,
9) alkoholizm,
10) wysoki wskaźnik samobójstw. ***
Ja mam to szczęście lub nieszczęście, że mój kontakt ze
Szwajcarami jest dość mocno ograniczony. Nie przeżyłem jeszcze w
Szwajcarii jednego całego roku. W mojej kamienicy mieszka dużo
obcokrajowców. Pracuję w firmie amerykańskiej, o charakterze międzynarodowym, w
której kontaktuje się w zasadzie tylko z jednym Szwajcarem, w dodatku dość
nietypowym, bo wielkim fanem Europy Wschodniej. Poza tym spotykam
Szwajcarów w tzw. normalnym życiu (robiąc zakupy, korzystając z różnych usług
itp.) oraz na kursach hiszpańskiego i niemieckiego. Słowem mam
za mało danych, żeby weryfikować punkty typu nr. 7-10 czy 5, a tym
bardziej robić z nich osobisty problem, zwłaszcza, że
moje doświadczenia, z kontaktów, które mam, są bardzo pozytywne. Ale
nie o tym miałem pisać.
Co do punktu nr. 1, z jednej rzeczy na pewno trzeba sobie zdać sprawę:
Szwajcarzy pod względem mentalności na pewno nie są żywiołowymi Hiszpanami
czy Polakami "o słowiańskiej duszy". Moja koleżanka Polka, która wyszła za mąż
za Szwajcara, tłumaczyła mi, że za tym szwajcarskim dystansem stoi przede
wszystkim niechęć narzucania się, i mimo, że to ciężkie, ze Szwajcarem można
się zaprzyjaźnić. Ale fakt faktem, np. na moim kursie hiszpańskiego, dużo
łatwiej rozmawia mi się z półkrwi Szwajcarką-Hiszpanką niż z rodowitymi
Szwajcarkami. Zamkniętość można też czasem odczuć przy próbie wynajęcia
mieszkania: niektóre lokalizacje dostępne są np. tylko dla posiadaczy permitu
typu C. Choć jak tłumaczył mi mój pracodawca, takie restrykcje są nielegalne i
można łatwo je zaskarżyć.
Z drugiej strony, mając na uwadze punkty nr. 3 i 2, czy warto na siłę
pchać się tam, gdzie nas nie chcą? Bo np. z nękaniem przez sąsiadów za złamanie
ciszy nocnej to rzeczywiście problem możemy mieć raczej tylko w domu typowo
szwajcarskim niż w dzielnicy imigrantów. I samo rozumienie, co jest ciszą nocną
będzie też inne. Przykładowo w mojej kamienicy, która jest taka pół na pół
szwajcarsko-imigracyjna, po godzinie 21-ej nie można robić już większych
hałasów, a po 22-iej nie można spuszczać większej ilości wody, a więc nie można
np. sobie robić wanny (prysznic przechodzi). Warto zapewne przed decyzją o
wynajmie sprawdzić obowiązujący regulamin. Z perspektywy mieszkania w dwóch
różnych miejscach w Szwajcarii mogę powiedzieć, że wolę szwajcarską
restrykcyjną ciszę nocną, niż chilijskie piątkowo-sobotnie imprezy do 2
nad ranem na balkonach, przy których człowiek czasami zastanawia się nad
zgłoszeniem na policję (oczywiście żartuję, w takich sytuacjach raczej używam
zatyczek do uszu). A'propos donoszenia... osobiście mnie to nie
spotkało, mogę więc tylko powiedzieć, że nie jest to ze strony Szwajcarów
przejaw złośliwości, ale wypełnienie obowiązku - ochrona przed nieuczciwością w
kraju, w którym poziom uczciwości jest bardzo wysoki. Nie gloryfikuję, nie
potępiam, próbuję zrozumieć.
Odnośnie kosztów życia, to na pewno są duże, ale z
drugiej strony poziom pensji jest jednym z najwyższych w Europie. Oczywiście
wszystko też zależy od zawodu, stanowiska, od tego kogo ma się na utrzymaniu
itd. Sumarycznie zawsze w porównaniu do Polski, za podobną pracę, nawet jeśli
nie otrzymamy tutaj więcej towarów i usług, to na pewno będą one dużo
lepszej jakości. Co do opłat dodatkowych, owszem istnieją (np. koszt 25 CHF za
zmianę adresu zamieszkania w permicie), ale nie odbieram ich jako szczególnie
dokuczliwych, ani szczególnie relatywnie droższych niż polskie opłaty
administracyjne. No, może jedna opłata mi się nie podoba, ale nie ze względu na
jej wysokość (450 CHF rocznie), ale na niesprawiedliwość: w szwajcarskiej
interpretacji prawnej posiadacz stałego łącza internetowego musi płacić
abonament RTV, bo jest w stanie odbierać programy radia i telewizji przez sieć,
nawet, jeśli faktycznie z tego nie korzysta.
I wreszcie problem numer 6. Znów, nie postrzegam go
jako jakoś szczególnie bardziej nasilonego niż w innych krajach (zwłaszcza,
że np. - ciekawostka - od listopada zeszłego roku w szwajcarskich
pociągach w ogóle nie można nigdzie palić). Mamy,
więc chyba tutaj do czynienia przede wszystkim ze zdziwieniem
sprzecznością w stosunku do stereotypowego obrazu Szwajcarii jako bardzo
zdrowego kraju (którym pod bardzo wieloma względami jest). Zresztą podobnych
zdziwień obcokrajowiec może doświadczyć tutaj także np. w związku z "czystą i
schludną" Szwajcarią, gęsto pokrytą graffiti i Szwajcarią
"hermetycznie zamkniętą", w której mieszka 20% imigrantów, co stanowi
europejski rekord. Ale to już temat na jakiś inny raport.